Przez dekady biologia opierała się na jednym nienaruszalnym dogmacie: wszelkie znane życie na Ziemi, od najmniejszych bakterii po płetwala błękitnego, dzieli ten sam fundament w postaci kwasów nukleinowych DNA i RNA. Dzisiejsza publikacja w czasopiśmie Nature wywraca tę wiedzę do góry nogami. Podczas głębinowej misji badawczej w Rowie Mariańskim naukowcy natrafili na ekosystem, który ewoluował w całkowitej izolacji i wykształcił zupełnie odmienny mechanizm dziedziczenia cech.
Odkryte mikroorganizmy, nazwane roboczo Xenocladus mariana, żyją wokół hydrotermalnych kominów na głębokości ponad 10 000 metrów. Analiza chemiczna ich struktury komórkowej wykazała całkowity brak znanych nam zasad azotowych: adeniny, cytozyny, guaniny i tyminy. Zamiast nich naukowcy zidentyfikowali złożone łańcuchy oparte na połączeniach krzemu i fosforu, które pełnią rolę nośnika informacji genetycznej, ale funkcjonują według zupełnie innych reguł fizykochemicznych.
„To najważniejsze odkrycie w historii biologii od czasu wyizolowania struktury podwójnej helisy przez Watsona i Cricka” – poinformowała podczas konferencji prasowej dr Elena Rostowa, szefowa ekspedycji oceanograficznej. „Mamy przed sobą dowód na to, że Ziemia stała się domem dla dwóch niezależnych narodzin życia. Przebywamy na jednej planecie z biologicznymi obcymi, którzy rozwijali się obok nas przez miliony lat”.
Odkrycie to potwierdza długo hipotezowaną teorię tzw. cienia biosfery – koncepcji mówiącej o tym, że na naszej planecie istnieją formy życia tak odmienne od znanych, że dotychczasowe metody analityczne po prostu ich nie wykrywały. Naukowcy uważają, że mikroorganizmy te mogły przetrwać w skrajnych warunkach pod oceanicznym dnem od czasów Wielkiego Bombardowania, kiedy pierwsze życie zasiedlało młodą Ziemię.
To szokujące odkrycie ma gigantyczne konsekwencje nie tylko dla biologii ewolucyjnej, ale również dla astrobiologii. Jeśli życie potrafiło powstać na Ziemi niezależnie co najmniej dwukrotnie i przy użyciu zupełnie różnych budulców chemicznych, prawdopodobieństwo odnalezienia go na innych planetach i księżycach Układu Słonecznego – takich jak Europa czy Enceladus – wzrasta niemal do pewności.