Wielu astrobiologów przez dekady szukało śladów obcej biochemii na Marsie lub oceanicznych księżycach Jowisza, tymczasem odpowiedź znajdowała się głęboko pod ziemską skorupą. Podczas głębokich odwiertów w obszarze Grzbietu Środkowoatlantyckiego na głębokości ponad czterech kilometrów pod dnem oceanu, naukowcy natrafili na drobnoustroje, które podważają dotychczasowe fundamenty biologii.
Zidentyfikowane mikroorganizmy nie posiadają łańcuchów DNA ani RNA, a ich procesy życiowe opierają się na niespotykanej dotąd strukturze syntetycznych polimerów opartych na krzemie i arsenie. Zamiast znanych wszystkim organizmom dwudziestu aminokwasów, komórki te wykorzystują całkowicie obcy zestaw chemicznych elementów budulcowych, co definitywnie wyklucza ich pokrewieństwo z jakimkolwiek znanym gatunkiem.
Odkrycie to stanowi pierwszy bezpośredni dowód na hipotezę tak zwanej Cienia Biosfery – równoległego świata biologicznego, który rozwijał się tuż obok nas przez miliardy lat, pozostając całkowicie niezauważonym przez współczesną naukę. Oznacza to, że abiogeneza, czyli powstawanie życia z materii nieożywionej, nie była jednorazowym incydentem, lecz procesem, który na młodej Ziemi zaszedł wielokrotnie.
Obecnie w laboratoriach o najwyższym poziomie rygoru biologicznego trwają badania nad właściwościami tych organizmów. Naukowcy podkreślają, że fakt istnienia życia nieopartego na DNA drastycznie zwiększa prawdopodobieństwo odnalezienia żywych organizmów w innych rejonach Układu Słonecznego, gdzie warunki chemiczne odbiegają od ziemskich norm.