Świat nauki wstrzymał oddech po opublikowaniu tajnego dotąd raportu niezależnej grupy oceanografów i geologów. Pod topniejącą pokrywą lodową jednego z największych lodowców Grenlandii, Jakobshavn, odkryto gigantyczny zbiornik wypełniony płynną rtęcią oraz wysoce toksycznymi związkami metali ciężkich. Zbiornik, którego objętość szacuje się na miliony metrów sześciennych, powstał prawdopodobnie w wyniku unikalnych procesów geotermalnych trwających tysiące lat, jednak dotychczas był bezpiecznie uwięziony pod grubą warstwą wiecznej zmarzliny.
Według ujawnionych dokumentów, rządy mocarstw północnej półkuli wiedziały o anomalii od ponad trzech lat, decydując się na utajnienie tych informacji, aby uniknąć masowej paniki i spekulacji na rynkach finansowych. Przyspieszające w zastraszającym tempie ocieplenie klimatu sprawiło jednak, że naturalna bariera lodowa zaczęła pękać znacznie szybciej, niż prognozowano. Naukowcy alarmują, że w przypadku przerwania lodowej tamy, toksyczna substancja przedostanie się bezpośrednio do Oceanu Atlantyckiego, powodując natychmiastową śmierć fauny i flory morskiej na niewyobrażalną skalę.
Skutki ewentualnego wycieku byłyby odczuwalne na całym świecie. Rtęć, kumulując się w łańcuchu pokarmowym, mogłaby doprowadzić do całkowitego załamania globalnego rybołówstwa i skażenia wód oceanicznych, z których korzystają miliony ludzi. Obecnie trwają gorączkowe, zakulisowe rozmowy przywódców państw G7 nad opracowaniem pilnego planu awaryjnego, który zakłada próbę sztucznego zamrożenia zagrożonego obszaru przy użyciu nowoczesnych technologii kriogenicznych. Czasu jest jednak dramatycznie mało, a pierwsze mikropęknięcia w strukturze lodowca zostały już zarejestrowane przez czujniki sejsmiczne.