Na południowym Pacyfiku, w rejonie nazywanym przez żeglarzy "Sektorem Zero" lub "Trójkątem Ciszy", doszło do jednego z najbardziej zdumiewających odkryć w historii nowożytnej żeglugi. Marynarka wojenna Chile natknęła się na dryfujący, doskonale zachowany okręt badawczy "MV Starfinder", który zaginął bez wieści w 1974 roku podczas rutynowej misji kartograficznej.
To, co najbardziej zszokowało badaczy i wojskowych, to stan techniczny jednostki. Na pokładzie nie znaleziono żadnych śladów zużycia, rdzy ani wpływu niszczycielskiego działania słonej wody, które powinny nastąpić przez pięćdziesiąt lat dryfowania. Wszystkie urządzenia mechaniczne są w pełni sprawne, a w mesie oficerskiej wciąż stały filiżanki z niedopitą kawą, która – według pierwszych analiz chemicznych – zachowała świeżość, jakby została zaparzona zaledwie kilka godzin przed wejściem ekipy ratunkowej.
Największą zagadką pozostaje jednak los 22 członków załogi. Na pokładzie nie odnaleziono żadnych ciał ani śladów walki. Co ciekawe, wszystkie dzienniki pokładowe urywają się nagle 14 listopada 1974 roku o godzinie 14:15. Ostatni wpis kapitana wspomina o "nagłym zniknięciu horyzontu i całkowitej ciszy radiowej", po czym następuje puste pole.
Naukowcy badający sprawę zwracają uwagę na tzw. anomalie elektromagnetyczne w tym regionie oceanu. "Sektor Zero" to obszar, w którym nowoczesne satelity i systemy GPS regularnie tracą sygnał, a kompasy zaczynają wariować. Pojawiają się teorie o anomalii czasoprzestrzennej lub nieznanym dotąd zjawisku fizycznym, które dosłownie "zamroziło" okręt w czasie, by po pół wieku zwrócić go oceanowi.
Obecnie jednostka została odholowana do tajnej bazy wojskowej, gdzie rządy kilku państw wspólnie próbują rozwikłać tę niezwykłą zagadkę. Sprawa wywołuje ogromne poruszenie w świecie nauki i teorii spiskowych, stawiając pytania o granice naszej wiedzy o oceanach i naturze samego czasu.